poniedziałek, 30 stycznia 2017

Rozdział 7

Następnego ranka, przebrałem się w oficjalny strój Wyboru: czarne spodnie, białą koszulę i wsadziłam kwiat mojej prowincji – lilię – w małą kieszeń na koszuli.
Buty mogłem sam wybrać. Zdecydowałem się na znoszone, czerwone trampki. Uznałem, że powinienem od razu dać jasno do zrozumienia, że nie jestem materiałem na księcia.
Mieliśmy już wkrótce pojechać na rynek. Każdy z Wybranych miał wziąć udział w pożegnaniu w jego rodzinnej prowincji i ja nie mogłem się doczekać mojego.
Ci wszyscy ludzie, gapiący się, podczas gdy ja nie mogłem zrobić więcej, niż stać tam. Cała ta sprawa była śmieszna, jako że miałem zostać przewieziony przez dwie mile ze względów bezpieczeństwa.
Dzień zaczął się niezręcznie. Jimin przyszła z Junsu, aby mnie pożegnać, co było miłe z jej strony, biorąc pod uwagę, że była w ciąży i przemęczona. Eunwoo też przybył, choć jego obecność wprowadziła więcej napięcia niż spokoju.
Kiedy zmierzaliśmy z domu do samochodu, który nam dostarczono, Eunwoo był zdecydowanie najwolniejszy, pozwalając kilku fotografom i sympatykom, którzy tam byli, dobrze mu się przyjrzeć. Tata tylko potrząsnął głową.
Sooyoung była moją jedyną pociechą. Trzymała mnie za rękę i próbowała przesłać mi trochę swojego entuzjazmu. Byliśmy ciągle połączeni, kiedy wszedłem na zatłoczony rynek. Wydawało się, że w wszyscy z prowincji Incheon przybyli, aby mnie obejrzeć. Albo tylko zobaczyć, o co było tyle szumu.
Stojąc na podwyższeniu, mogłem zobaczyć różnice między kastami. Kim Joehyun, który był Trójką i jego rodzice, patrzyli na mnie z nienawiścią. I chuj.
Jeden chłopak, Siódemka, przesyłał mi pocałunki.
Członkowie wyższych kast, spoglądali na mnie jakbym ukradł coś, co było ich. Czwórki na dole dopingowały mnie – przeciętny chłopak, który został wyniesiony ponad innych.
Uświadomiłem sobie, co znaczę dla wszystkich tutaj, zupełnie jakbym reprezentował z osobna każdego z nich. Próbowałem skupić się na tych twarzach, trzymając głowę wysoko. Byłem zdeterminowany, aby zrobić to dobrze. Byłbym najlepszym z nas, Najwyższym z Najniższych. To dało mi poczucie celu. Byun Baekhyun: orędownik najniższych kast.
Burmistrz przemówił z rozmachem.
– Incheon będzie dopingować pięknego syna Państwa Byun, Byun Baekhyuna!
Tłum klaskał i krzyczał. Niektórzy rzucali kwiaty. Wsłuchiwałem się w ten dźwięk przez moment, uśmiechając się i machając, a potem wróciłem do studiowaniu tłumu, ale tym razem w innym celu.
Chciałem zobaczyć jego twarz jeszcze raz, jeśli mogłem. Nie wiedziałem czy przyjdzie. Wczoraj powiedział, że wyglądałem pięknie, ale był jeszcze bardziej odległy i powściągliwy niż w domku na drzewie.
To był koniec i ja wiedziałem o tym.
Ale nie mogłeś kogoś kochać przez prawie dwa lata i potem odkochać się w ciągu jednej nocy. Przeszukiwałem tłum przez parę chwil, zanim odnalazłam go. I natychmiast tego pożałowałam.
Sehun stał tam z Kim Yooną, mając ją przed sobą, obejmując od niechcenia w talii i uśmiechając się.
Może niektórzy ludzie potrafili odkochać się w ciągu jednej nocy.
Yoona była Szóstką, mniej więcej w moim wieku. Dość ładna, jak przypuszczałem, choć nie wyglądała ani trochę jak ja. Domyśliłem się, że dostała ślub i życie, na które on oszczędzał dla mnie. I najwyraźniej pobór nie martwił go już tak bardzo. Ona uśmiechnęła się do niego i odeszła do swojej rodziny.
Czy on lubił ją od początku? Czy to ona była osobą, którą widywał co dzień i która odżywiała go i obdarowywała pocałunkami raz na tydzień? A więc nie był 100% homoseksualistą? Jakby nie patrzeć ...nigdy nie spytałem czy nie jest bi.
Przyszło mi do głowy, że może pominął ten cały czas naszych kradzionych rozmów, jak zbyt długie, nudne godziny inwentaryzacji.
Byłem byt wściekły aby płakać. Poza tym, miałem wielbicieli, którzy chcieli mojej uwagi. Więc, nawet jeśli Sehun wiedział, że go widziałem, wróciłem z powrotem do tych adorujących twarzy.
Nałożyłem uśmiech na moją twarz, większy niż kiedykolwiek i zaczęłam machać. Hun nie będzie już miał satysfakcji, że złamał moje serce. On umieścił mnie tutaj, a ja miałem zamiar z tego skorzystać.
– Panie i Panowie, proszę dołączyć do pożegnań Byun Baekhyuna, naszego ukochanego syna Korei Południowej.– zawołał burmistrz. Za mną, mały zespół zagrał narodowy hymn. Więcej oklasków, więcej kwiatów. Nagle burmistrz znalazł się przy moim uchu.
– Czy chcesz coś powiedzieć, mój drogi?
Nie wiedziałam jak to powiedzieć, nie będąc nieuprzejmym.
– Dziękuję wam, ale jestem tak przytłoczony, że nie wiem czy jestem w stanie. Ujął moje dłonie we własne.
– Oczywiście, drogi chłopcze. Nie martw się, zatroszczę się o wszystko. Oni przygotują cię do tych wszystkich spraw w pałacu. Potrzebujesz tego.
Następnie burmistrz powiedział zgromadzonemu tłumowi o moich umiejętnościach, chytrze wspominając, że byłem bardzo inteligentny i atrakcyjny, jak na Piątkę. Nie wydawał się być złym gościem, ale czasami nawet najmilsi członkowie wyższych kast byli protekcjonalni.
Złapałem twarz Sehuna raz jeszcze, kiedy moje oczy ogarnęły tłum. Wyglądał na zbolałego. Jego twarz była kompletnym przeciwieństwem tej, jaką miał przy Yoonie kilka minut temu.
Kolejna gra? Spuściłem wzrok.
Burmistrz skończył przemawiać, a ja uśmiechnąłem się. Wszyscy wiwatowali, jakby to była najbardziej inspirująca mowa, znana ludziom. I nagle, to był czas aby powiedzieć „do widzenia".
Hyeri, moja doradczyni powiedziała mi, że moje pożegnanie będzie ciche i krótkie, a potem ona odprowadzi mnie z powrotem do samochodu, który zawiezie mnie na lotnisko.
Eunwoo uściskał mnie, mówiąc, że jest ze mnie dumny. Następnie, niezbyt subtelnie, powiedział, żebym wspomniał księciu Chanyeol'owi o jego sztuce. Wyrwałem się z tego uścisku tak wdzięcznie, jak potrafiłem.
Jimin płakała.
– Ledwie cię tu widziałam. Co ja zrobię, kiedy cię nie będzie? – zaszlochała.
– Nie martw się. Będę w domu już niedługo.
– Tak, racja. Jesteś najpiękniejszym chłopcem w Korei. On cię pokocha.
Dlaczego każdy myślał, że wszystko sprowadza się do piękna? Może tak było.
Książę Park nie potrzebował męża do rozmowy, tylko kogoś, kto będzie ładnie wyglądał.
Naprawdę zadrżałem, myśląc o mojej przyszłości. Ale było tak wiele chłopców o wiele atrakcyjniejszych niż ja. Ciężko było uścisnąć Jimin, przez jej ciążowy brzuch, ale nam się udało. Junsu, którego nie znałem zbyt dobrze, też mnie uściskał. Następny był Hyesung.
– Bądź dobrym chłopcem, w porządku? Ćwicz grę na pianinie. Założę się, że jesteś w tym świetny. Oczekuję, że cię posłucham, kiedy wrócę do domu. On tylko kiwnął głową, nagle smutny. Objął mnie swoimi małymi ramionami.
– Kocham cię, Baekhyun.
– Też cię kocham. Nie bądź smutny. Niedługo będę w domu. 
Znów pokiwał głową, ale skrzyżował ramiona, nadąsany. Nie miałem pojęcia, że on odbierze mój wyjazd w ten sposób. To było dokładne przeciwieństwo Sooyoung. Poskakiwała na palcach, kompletnie podekscytowana.
– Och, Baeki, zostaniesz księciem! Wiem to!
– Och, cisza. Wolałbym być Ósemką i być z wami cały czas. To byłoby dobrze dla mnie, pracowałbym ciężko. Przytaknęła i podskoczyła jeszcze parę razy, a potem nadeszła kolej taty, który był bliski płaczu. 
– Tatku, nie płacz – padłem mu w ramiona.
– Posłuchaj mnie kotku. Wygrasz czy przegrasz, dla mnie zawsze będziesz księciem.
– Och, tatusiu. – Ostatecznie i ja zacząłem płakać.
To było to, co uwolniło strach, smutek, zmartwienie, nerwy – jedno zdanie, które nie znaczyło żadnego z nich.
Jeśli wróciłbym zużyty i niechciany, on wciąż byłby ze mnie dumny. To było zbyt wiele do zniesienia, być kochanym tak mocno.
Będę otoczony przez wielu strażników w pałacu, ale nie mogłem wyobrazić sobie miejsca bezpieczniejszego niż ramiona mojego ojca. Odsunąłem się i odwróciłem, aby przytulić mamę.
– Rób wszystko, co ci każą. Spróbuj przestać się dąsać i bądź radosny. Zachowuj się. Uśmiechaj. Wysyłaj nam listy. Och! Wiedziałem, że okażesz się wyjątkowy.
To miało być słodkie, ale to nie było to, co chciałem usłyszeć. Żałowałem, że nie powiedziała mi, że jestem dla niej kimś wyjątkowym, jak zrobił to tata.
Ale domyślałem się, że ona nigdy nie przestanie chcieć więcej ode mnie, więcej dla mnie. Może to było to, co robiły matki.
–Paniczu, Baekhyun'ie, jesteś już gotowy? –zapytała Hyeri. Moja twarz była z dala od tłumu i szybko otarłem łzy.
– Tak. Wszystko gotowe.
Moja torba czekała w lśniącym białym samochodzie. To było tyle. Zacząłem podchodzić do krawędzi sceny ku schodom.
– Baek!
Odwróciłem się. Poznałbym ten głos wszędzie.
– Baekhyun!
Poszukałem i znalazłem Sehuna, wymachującego ramionami.
Przepychał się przez tłum, ludzie protestowali na jego niezbyt grzeczne zachowanie. Nasze oczy się spotkały. Zatrzymał się i gapił. Nie mogłem odczytać wyrazu jego twarzy.
Zmartwienie? Żal? Cokolwiek to było, było już na to za późno. Potrząsnąłem głową.
Nie miałam zamiaru brać udziału w grze Sehuna.
– Już czas, Paniczu Byun– Hyeri poprowadziła mnie w dół schodów. Dałem sobie szybką chwilę, aby pogodzić się z nowym tytułem.
– Żegnaj, kochanie – zawołała moja mama.
I odszedłem.

1 komentarz: