poniedziałek, 30 stycznia 2017

Rozdział 5

Trochę czasu zajęło mi zrobienie rzeczy, które zaplanowałem, w ciszy, ale mi się udało.
Poprawiłem talerze ostatni raz, kiedy usłyszałem kogoś wspinającego się po drzewie.
- Buu - zaczął Sehun i zaśmiał się. Zapaliłem nową świecę, kupioną tylko dla nas. Przeszedł przez domek na drzewie, aby mnie pocałować i po chwili zacząłem mu opowiadać o wszystkim, co wydarzyło się w tym tygodniu.
- Nie miałem okazji opowiedzieć ci o zapisach - powiedziałem, podekscytowany wiadomościami.
- Jak poszło? Mama powiedziała, że było tłoczno.
- To było szaleństwo, Sehun. Powinieneś zobaczyć, co ludzie mieli na sobie! I jestem pewny, że wiesz, że w tym było mniej loterii, niż oni twierdzą. Więc miałem rację. Tam było wiele osób z Incheon dużo bardziej interesujących niż ja, więc to wszystko to było wielkie nic.
- Wszystko jedno, dziękuję ci, że to zrobiłeś. To wiele dla mnie znaczy. - Jego oczy wciąż były skupione na mnie. Nie zaprzątał sobie nawet głowy rozglądaniem się po domku na drzewie. Rozkoszował się mną, jak zawsze.
- Więc, najlepsze jest to, że moja mama nie miała pojęcia, że już obiecałem to tobie i przekupiła mnie, abym zgodziła się na Wybór.
W tym tygodniu rodziny już zaczęły urządzać przyjęcia dla swoich synów, pewni, że to oni zostaną tym, który zwycięży w Wyborze. Śpiewałem na nie mniej niż siedmiu uroczystościach, zarywając dwie noce w imię zdobycia moich własnych czeków. Mama miała rację. Czułem się wyzwolony mając pieniądze, które były moje.
- Przekupiła cię? Czym? - jego twarz rozświetliła się z podniecenia.
- Pieniędzmi oczywiście. Patrz, przygotowałem ci ucztę! - odsunąłem się od niego i chwyciłam talerze. Zrobiłem zbyt duży obiad, mając na celu zaoszczędzić trochę dla niego i przez parę dni piekłem ciasteczka. Sooyoung i ja byliśmy strasznie uzależnieni od słodyczy. Tak czy owak, byłem pełny szczęścia, że to było to, na co mogłem wydać moje pieniądze.
- Co to?
- Jedzenie. Zrobiłem je sam - promieniałem z dumy z moich wysiłków. Wreszcie wieczorem Sehun mógł być syty. Ale jego uśmiech zgasł, kiedy przekładał talerz po talerzu.
- Sehun, coś nie tak?
- To nie w porządku - potrząsnął głową i odwrócił się od przysmaków.
- Co masz na myśli?
- Baek, to ja powinienem troszczyć się o ciebie. To upokarzające dla mnie przychodzić tu i zmuszać cię do robienia tego wszystkiego dla mnie.
- Ale ja daję ci jedzenie cały czas.
- Twoje małe resztki. Sądzisz, że nie wiem lepiej? Nie czuję się źle z powodu brania tego, czego nie chcesz. Ale żeby cię mieć - przypuszczam, że...
- Sehun, ty dajesz mi wiele cały czas. Troszczysz się o mnie. Mam wszystkie swoje gro...
- Grosze? Myślisz, że przynoszenie ci ich jest złym pomysłem? Nie wiesz, jak bardzo nienawidzę tego? Tego, że kocham słuchać twojego śpiewu, ale naprawdę nie mogę płacić ci, jak wszyscy inni? 
- Nie powinieneś mi za to płacić! To prezent. Wszystko, co jest moje, a co chcesz, możesz mieć! - Wiedziałem, powinienem uważać, żeby nie podnosić głosu. Ale w tym momencie, nie dbałem o to.
- Nie potrzebuję litości, Baekhyun. To ja odgrywam rolę męską w tym związku. To ja powinienem być żywicielem.
Hun położył dłonie na swoich włosach. Mogłem zobaczyć, jak jego oddech przyspieszył. Tak jak zawsze rozmyślał nad sposobem, w jaki brał udział w kłótni.
Ale tym razem, było coś innego w jego oczach. Na jego twarzy, zamiast rosnąć skupienie, pojawiało się coraz większe zażenowanie. Moja złość szybko opadła, gdy widziałem go tak zagubionego. Zamiast tego, czułem się winny. Nie miałem zamiaru go zranić ani upokorzyć.
- Kocham cię - wyszeptałem. Potrząsnął głową.
- Też cię kocham, Baek. - Ale on wciąż na mnie nie patrzył.
Wziąłem trochę chleba, który zrobiłem i położyłem na jego dłoni. Był zbyt głodny, aby nie wziąć kawałka.
- Nie chciałem cię skrzywdzić. Myślałem, że to cię uszczęśliwi.
- Nie, Baek. Kocham to. Nie mogę uwierzyć, że tyle dla mnie robisz. To tylko... nie wiesz jak bardzo przeszkadza mi to, że nie mogę robić tego dla ciebie. Zasługujesz na coś lepszego. - Na szczęście, ciągle jadł, kiedy mówił.
- Przestań myśleć o mnie w ten sposób. Kiedy jesteśmy tylko ty i ja, ja nie jestem Piątką i ty nie jesteś Szóstką. Jesteśmy tylko Sehunem i Baekhyunem. I ja nie chcę niczego na świecie, poza tobą.
- Ale nie mogę przestać myśleć w ten sposób. - Spojrzał na mnie. - Tak mnie wychowano. Kiedy byłem mały słyszałem Szóstki urodziły się, aby służyć. i Szóstki mają być niewidoczne. Moje całe życie nauczyło mnie być niewidzialnym. A ja nie chcę tego dla ciebie.
- Sehun, rozmawialiśmy o tym. Wiem, że będzie inaczej i jestem na to gotowy. Nie wiem jak powiedzieć ci to jaśniej. - Położyłem dłoń na jego sercu. - W chwili, gdy będziesz gotów zapytać, będę gotowy, aby powiedzieć tak.
To było przerażające odsłonić się tak jak teraz, aby wyrazić jasno, jak głębokie jest moje uczucie. On wiedział, co powiedziałem. Ale jeśli narażenie się na zranienie sprawi, że będzie odważny, zniosę to. Jego oczy odnalazły moje. Jeśli szukał w nich zwątpienia, to tracił czas. Sehun był jedyną rzeczą, jakiej byłem pewny.
- Nie.
- Co?
- Nie. - To słowo było jak uderzenie w twarz.
- Sehun?
- Nie wiem, jak mogłem się łudzić myśląc, że to się uda. - Ponownie przeczesał palcami włosy, jakby próbował wyrzucić z głowy wszystkie myśli o mnie.
- Ale właśnie powiedziałeś, że mnie kochasz.
- Kocham, Baeki. O to chodzi. Nie mogę spowodować, że będziesz taki jak ja. Nie mogę znieść myśli, że będziesz głodny, zmarznięty i przerażony. Nie mogę uczynić cię Szóstką. Poczułem, że łzy nadchodzą. On tak nie myślał. Nie mógł. Ale zanim mogłem mu powiedzieć, żeby wycofał swoje słowa, Sehun zaczął wyczołgiwać się z domku na drzewie.
- Gdzie... gdzie ty idziesz?
- Odchodzę, idę do domu. Przepraszam, że ci to zrobiłem. To już koniec
- Co?
- To koniec. Nie przyjdę już tu więcej. Nie w ten sposób.
Zacząłem płakać.
- Sehun, proszę. Porozmawiajmy o tym. Jesteś po prostu zdenerwowany. 
- Jestem bardziej zdenerwowany niż myślisz. Ale nie na ciebie. Ja po prostu nie mogę tego zrobić. Nie mogę.
- Sehun, proszę...
Objął mnie mocno i pocałował - naprawdę pocałował - ostatni raz. Potem zniknął w nocy. I ponieważ ten kraj jest, jaki jest, z powodu tych wszystkich reguł, które trzymały nas w ukryciu, nie mogłem nawet za nim zawołać. Nie mogłem mu powiedzieć, że go kocham. Ostatni raz.
* * *
W ciągu następnych paru dni wiedziałem, że moja rodzina podejrzewa, iż coś jest nie tak, ale musieli przyjąć, że byłem nerwowy z powodu Wyboru. Chciało mi się płakać tysiące razy, ale powstrzymywałem się. Robiłem to ciągle, do piątku, z nadzieją, że wszystko wróci do normy po tym jak Raport Ze Stolicy poda nazwiska. Obmyśliłem to w mojej głowie. Jeśli oni wybiorą Jesang'a lub Kibum'a, moja mama będzie rozczarowana, ale nie tak rozczarowana jakby to był ktoś obcy.
Tata i Sooyoung będą podekscytowani z ich powodu; nasze rodziny były ze sobą blisko. I wiem, że Sehun musi myśleć o mnie, tak jak ja myślę o nim. Założę się, że będzie tutaj zanim program się skończy, prosząc mnie o przebaczenie i pytając o rękę. To było trochę przedwczesne, ponieważ nie było żadnej gwarancji dla wybranych chłopaków, ale on mógł skorzystać z ogólnego zamieszania w tym dniu. To prawdopodobnie załagodzi wiele spraw.
W mojej głowie to działało idealnie. W mojej głowie każdy był szczęśliwy. Raport miał rozpocząć się za dziesięć minut i wszyscy byliśmy na miejscu wcześniej. Mogłem sobie wyobrazić, że nie byliśmy jedynymi, który nie chcieli przegapić ani sekundy tego obwieszczenia. 
- Pamiętam, kiedy królowa została wybrana! Och, wiedziałam od początku, że to będzie ona. - Mama przygotowywała popcorn, jakby to był film.
- Brałaś udział w losowaniu, mamo? - spytał Hyesung.
- Nie, kochanie. Mama była za młoda o dwa lata, aby zostać przyjętą. Jednak szczęśliwie dla mnie, dostałam twojego tatę w zamian - uśmiechnęła się i mrugnęła. Wow. Musiała być w dobrym nastroju. Nie mogłem sobie przypomnieć, kiedy ostatni raz była czuła wobec taty.
- Królowa Korei Południowej jest najlepszą królową. Ona jest piękna i mądra. Za każdym razem, kiedy widzę ją w telewizji, chcę być jak ona - Sooyoung powiedziała z westchnieniem.
- Ona jest dobrą królową - dodałem cicho. Wreszcie nadeszła ósma i godło państwowe, róża, pojawiło się na ekranie wraz z instrumentalną wersją naszego hymnu. Czy ja naprawdę drżałem? Nie mogłem doczekać się, kiedy to się skończy. Pojawił się król i zaktualizował nam sytuację na wojnie. Pozostałe ogłoszenia też były krótkie. Wydawało się, że każdy tam był w dobrym nastroju. Domyślałem się, że to musi być ekscytujące również dla nich.
Wreszcie przybył Mistrz Ceremonii i zapowiedział Jeon Hyeongdon'a, który podszedł prosto do królewskiej rodziny.
- Dobry wieczór, Wasza Wysokość - powiedział do króla.
-Jeon Hyeongdonie, zawsze dobrze cię widzieć. - Król był trochę roztrzepany.
- Nie możesz doczekać się ogłoszenia?
- Ach, tak. Byłem w pokoju wczoraj, gdy kilku z nich zostało wylosowanych; sami cudowni męzczyźni.
- Więc już wiesz kim oni są? - zawołał Jeon Hyeongdon .
- Tylko kilku, tylko kilku.
- Czy on podzielił się z tobą tą informacją, sir?- Jeon Hyeongdon zwrócił się do Chanyeola.
- Nie, wcale. Zobaczę ich wtedy, kiedy wszyscy - odpowiedział Chanyeol. Mogłem zobaczyć, jak starał się ukryć swoje zdenerwowanie. Uświadomiłem sobie, że moje dłonie się pocą.
- Wasza Wysokość - Jeon Hyeongdon podszedł do królowej. - Jakaś rada dla Wybranych?
Uśmiechnęła się swoim syrenim uśmiechem. Nie wiedziałem jak wyglądały inne kobiety, podczas gdy ona brała udział w Wyborze, ale nie mogłem sobie wyobrazić, żeby ktoś był tak pełny gracji i śliczny jak ona.
- Cieszcie się swoją ostatnią nocą jako zwyczajni chłopcy. Jutro, choćby nie wiem co, wasze życie nigdy już nie będzie takie samo. To stara rada; ale dobra. Bądźcie sobą.
- Mądre słowa, moja Pani, mądre słowa. I teraz, przejdźmy do ujawnienia trzydziestu pięciuch chłopców , zwycięzców Wyboru. Panie i Panowie, dołączcie do mnie w gratulacjach dla następujących Synów Korei! Obraz zmienił się w godło państwowe. W górnym prawym rogu była mała ramka z twarzą Chanyeola, gdzie mogliśmy zobaczyć jego reakcję, gdy zdjęcia pojawią się na monitorze. On będzie wyrabiał sobie opinie o nich w ten sam sposób jak my.
Jeon Hyeongdon miał w dłoniach zestaw kart, gotowy, aby wyjawić nazwiska chłopców, których świat, zdaniem królowej, miał zmienić się na zawsze.
- Pan Kim Taehyung, Trójka. - Pojawiło się zdjęcie drobnego chłopaka z porcelanową skórą. Chanyeol rozpromienił się.
- Pan Choi Jong ki, Czwórka. - Pojawił się chłopak z piegami. On wyglądał starzej, bardziej dojrzale. Chanyeol szepnął coś do króla.
- Pan Wu Yuifan, Trójka. - Brunet ze złością w oczach. Może w moim wieku, ale wydawał się bardziej... doświadczony. 
Odwróciłem się do mamy i Sooyoung na kanapie
- Czy on nie wydaje się straszny...
- Pan Baekhyun Byun z Incheon, Piątka.
Odwróciłem moją twarz z powrotem i to tam było. Moje zdjęcie po tym, jak dowiedziałem się, że Sehun oszczędza, aby mnie poślubić. Wyglądałem promiennie, byłem pełny nadziei, piękny. Wydawało się, jakbym był zakochany. I jakiś idiota pomyślał, że to była miłość do księcia Chanyeol'a. Mama krzyczała do mojego ucha, a Sooyoung skakała rozsypując popcorn dookoła. Hyesung również był podekscytowany i zaczął tańczyć. Tata... ciężko było stwierdzić, ale pomyślałem, że potajemnie uśmiechał się znad książki. Przegapiłem reakcję Chanyeol'a. Zadzwonił telefon. I to nie skończyło się poparu dniach. 

1 komentarz: