Wszedłem głębiej do domku na drzewie. Nie był większy niż sześcian pięć na pięć stóp; nawet Hyesung nie mógłby się tu wyprostować. Ale ja to uwielbiałem. Było jedno wejście do przeczołgania się, a następnie małe okno na przeciwległej ścianie.
Umieściłem stary stołek w rogu, jako podstawkę dla świecy i mały dywanik, który był bardzo wyświechtany, ale wciąż lepszy od siedzenia na listwach. Nie było tego dużo, ale to był moje niebo. Nasze niebo. - Proszę, nie nazywaj mnie kluseczką. Najpierw moja mama, potem Sooyoung, teraz ty.
To gra mi na nerwach. - Nawiasem mówiąc, Sehun patrzył na mnie w taki sposób, że mogłem powiedzieć, że to nie pomagało mojej ''nie jestem ładny'' opinii.
Uśmiechnął się. - Nie mogę nic na to poradzić. Jesteś najpiękniejszą istotą, jaką kiedykolwiek widziałem. Nie możesz powstrzymać mnie mówieniem, że mi zabraniasz. - Wyciągnął dłoń i ujął moją twarz. Spojrzałem mu głęboko w oczy.
To było wszystko, co zrobiłem. Jego usta były na moich i nie mogłem myśleć o niczym innym. Ani o Wyborze, ani o nieszczęśliwej rodzinie, ani o samej Korei. Były tylko dłonie Sehuna przyciągające mnie bliżej, jego oddech na moim policzku. Moje palce wędrowały po jego czarnych włosach, wciąż wilgotnych od prysznica - on zawsze brał prysznic w nocy - i zaplecionych przez niego w krótki perfekcyjny węzeł. Pachniał jak robione przez jego matkę domowe mydło. Śniłem o tym zapachu. Rozdzieliliśmy się i nie mogłem przestać się uśmiechać.
***
Usiadłem bokiem, pomiędzy nogami Sehuna, jak dziecko, które potrzebowało ukołysania. - Przepraszam, nie jestem w najlepszym nastroju. Ja...to znaczy...My dostaliśmy głupią wiadomość dziś na poczcie.
- Ach, tak, list - Hun westchnął. - My dostaliśmy dwa. No tak, bliźniacy właśnie skończyli szesnastkę. Sehun studiował moją twarz, gdy mówił. Robił to, kiedy byliśmy razem, jak gdyby chciał ją zapamiętać.
Nie widzieliśmy się już ponad tydzień i oboje byliśmy niespokojni, gdy trwało to więcej niż kilka dni. I ja także mu się przyglądałem. Sehun był, jak dotąd, najbardziej atrakcyjnym kolesiem w mieście. Miał ciemne włosy, zielone oczy i ten tajemniczy uśmiech. Był wysoki, ale nie za wysoki. Chudy, ale nie za chudy.
Zauważyłem w ciemności, że miał podkrążone oczy, bez wątpliwości pracował do późna cały tydzień. Jego czarny t-shirt, który miał na sobie, był postrzępiony w kilku miejscach, tak jak znoszona para dżinsów, którą nosił prawie codziennie. Gdybym tylko mógł usiąść i zacerować je dla niego. To było moje największe marzenie. Nie być księciem Korei. Być z Sehunem.
Bolało mnie, gdy byłem daleko od niego. Czasami szalałem, zastanawiając się co robi. I kiedy nie mogłem tego znieść, ćwiczyłem śpiew. Musiałam podziękować Hunowi za uczynienie mnie takim muzykiem, jakim teraz byłem.
On doprowadzał mnie do szaleństwa. I to było złe. Sehun był Szóstką. Szóstki były sługami i tylko krok dzielił je od Siódemek, ponieważ byli lepiej wyszkoleni i wytrenowani do prac wewnętrznych.
Sehun był mądrzejszy niż ktokolwiek i zabójczo przystojny, ale był zbyt niegodny dla kobiet czy chłopców, aby zawrzeć małżeństwo. Mężczyźni z niższych kast mogli oświadczyć się, ale rzadko otrzymywali zgodę. I kiedy ktoś zawierał małżeństwo z członkiem innej kasty, musieli oni wypełnić wiele formularzy i czekać jakieś dziewięćdziesiąt dni. A już przed jakimiś prawnymi papierami, które miałeś wypełnić, chciałaś to skończyć.
Słyszałem od więcej niż jednej osoby, że to miało dać ludziom czas, aby zmienili swoje zdanie. To dotyczyło nas i biorąc pod uwagę przeszłość Korei... oboje mogliśmy mieć poważny problem. Nie wspominając już o piekle, jakie urządziłaby moja matka. Ale kochałem Sehuna. Kochałem Sehuna już od prawie dwóch lat. I on kochał mnie. Gdy siedział tu, głaszcząc mój policzek, nie mogłem wyobrazić sobie udziału w Wyborze.
- Jak się z tym czujesz? Z Wyborem, mam na myśli? - spytałem.
- W porządku, jak sądzę. On zamierza w ten sposób znaleźć chłopaka, biedny koleś. - Mogłem usłyszeć w tym sarkazm. Ale naprawdę chciałem znać jego opinię.
- Sehun.
- Dobra, dobra. Więc, część mnie myśli, że to trochę smutne. Książę nie może randkować? Mam na myśli, czy on naprawdę nie może nikogo znaleźć? Jeśli oni mogą próbować wydać księżniczki za innych książąt, czy księci za innych książąt to dlaczego nie mogą zrobić tego samego z nim. Tam powinien być ktoś wystarczająco królewski, dobry dla niego. Nie rozumiem tego. To wszystko.
- Ale... - Westchnął. - Część mnie myśli, że to dobry pomysł. To ekscytujące. On zamierza zakochać się na oczach wszystkich. I podoba mi się to, że ktoś jest potem szczęśliwy, i to tyle. Każdy może zostać następnym królem. To jest rodzaj nadziei. Pozwala mi myśleć, że też mogę żyć długo i szczęśliwie. Jego palce wędrowały po moich ustach. Te zielone oczy przenikały w głąb mojej duszy i czułem, że mogę stworzyć związek tylko z nim. Także chciałem naszego szczęścia na zawsze.
- Więc, zachęcasz swoich braci do wzięcia w tym udziału? - zapytałem.
- Tak, mam na myśli, że wszyscy widzieliśmy księcia od czasu do czasu i wyglądał na miłego gościa. Smark, bez wątpienia, ale przyjazny. I chłopacy są tacy podekscytowani, zabawnie jest to widzieć. Oni tańczyli po domu, kiedy dziś wróciłem. I nikt nie może zaprzeczyć, że to byłoby dobre dla rodziny. Mama jest pełna nadziei, ponieważ mamy dwie szanse, zamiast jednej.
To była pierwsza dobra wiadomość o tych zawodach. Nie mogłem uwierzyć, że byłem tak zaabsorbowany sobą, że nie pomyślałem o braciach Sehuna. Jeśli jeden z nich by przeszedł, jeśli jeden z nich by wygrał... - Sehun, zdajesz sobie sprawę, co to oznacza? Jeśli któryś z nich wygra?
Zamknął mnie w swoich ramionach i jego usta muskały moje czoło. Jedna ręka przesunęła się w dół moich pleców. - To wszystko, o czym dziś myślałem. - powiedział. Zdecydowany dźwięk jego głosu odpędzał każdą inną myśl. Wszystko, czego chciałem, to aby Sehun mnie dotknął, pocałował. I to było dokładnie to, co chciałam robić tej nocy, ale jego brzuch zaburczał, więc podniosłem się z niego.
- Och, hej, przyniosłem nam przekąski - powiedziałem lekko.
- Och, serio? - Mogłem stwierdzić, że starał się nie brzmieć na podekscytowanego, ale to mu się nie udało.
- Pokochasz tego kurczaka. Sam robiłem.
Znalazłem mój mały pakunek i dałem go Sehunowi, który, trzeba mu przyznać, jadł to wszystko powoli. Wziąłem mały kęs jabłka, więc on mógł poczuć, że to jest dla nas, ale potem odłożyłem je i pozwoliłem mu wziąć resztę.
Jeśli posiłki były zmartwieniem w moim domu, to w domu Sehuna były katastrofą. Miał bardziej stabilną pracę niż my, ale płacono mu o wiele mniej. Tam nigdy nie było wystarczająco dużo jedzenia dla całej rodziny. On był najstarszy z całej siódemki i w ten sam sposób, w jaki ja próbowałem pomóc jak mogłem, Sehun robił to samo. On oddawał swoją niewielką część jedzenia swojemu rodzeństwu i mamie, która była zawsze zmęczona z przepracowania.
Jego tata umarł trzy lata temu i rodzina Huna była od niego kompletnie zależna. Patrzyłem z satysfakcją jak oblizywał przyprawy z kurczaka ze swoich palców i zabierał się za chleb. Nie mogłem sobie wyobrazić, kiedy jadł po raz ostatni. - Jesteś naprawdę dobrym kucharzem. Uczynisz kogoś grubym i szczęśliwym pewnego dnia. - Powiedział z ustami pełnymi kawałków jabłka.
- Zamierzam uczynić cię grubym i szczęśliwym. Wiesz o tym. - Śmialiśmy się i on opowiedział mi o swoim życiu od czasu, gdy widziałem go po raz ostatni.
Wykonywał prace biurowe dla jednej z fabryk i będzie to robił także w następnym tygodniu. Jego mama ostatecznie i zwyczajowo sprzątała domy kilku Dwójek w swojej okolicy.
- Zamierzam zobaczyć, czy mogę wykonywać tę samą pracę w niedziele, żeby zarobić trochę więcej pieniędzy. - Powiedział to z nadzieją, że naprawdę może coś zrobić.
- Oh Sehun'ie, nawet się nie waż. Pracujesz zbyt ciężko już teraz.
- Ach, Baekki - wyszeptał do mojego ucha. To sprawiło, że miałem gęsią skórkę. - Wiesz, jakie jest moje rodzeństwo. Oni potrzebują być wśród ludzi. Nie mogą być zaganiani do sprzątania i pisania cały czas. To nie jest w ich naturze.
- Ale to nie w porządku, aby oczekiwano, że zrobisz to wszystko, Sehun. Wiem dokładnie jak czujesz się wobec swoich braci i sióstr, ale powinieneś uważać także na siebie. Jeśli naprawdę ich kochasz, będziesz dbał mocniej o ich opiekuna.
- Nie martw się o to skarbie. Myślę, że na horyzoncie widać jakieś dobre rzeczy. Nie będę tego robił zawsze.
Ale on będzie. Ponieważ jego rodzina zawsze będzie potrzebowała pieniędzy.
- Sehun, wiem, że możesz to robić, ale nie jesteś superbohaterem. Nie możesz oczekiwać, że będziesz w stanie zapewnić wszystko wszystkim, których kochasz. Ty tylko... nie możesz robić wszystkiego.
Oboje milczeliśmy przez moment. Miałem nadzieję, że wziął moje słowa do serca, uświadamiając sobie, że jeśli nie zwolni, to wykończy się. Śmierć z przemęczenia nie była niczym nowym dla Szóstek, Siódemek i Ósemek. Nie mogłem tego znieść. Przysunęłam się bliżej jego klatki piersiowej, próbując wyrzucić ten obraz z głowy.
- Baekhyun?
- Tak? - wyszeptałam.
- Zamierzasz wziąć udział w Wyborze?
- Nie! Oczywiście, że nie! Nie chcę, aby ktoś pomyślał, że nawet rozważam poślubienie kogoś nieznajomego. Kocham ciebie - powiedziałem szczerze.
- Chcesz być Szóstką? Zawsze głodnym? Zawsze nieszczęśliwym? - zapytał. Mogłem usłyszeć ból w jego głosie, ale także prawdziwe pytanie: jeśli miałbym wybrać pomiędzy spaniem w pałacu z ludźmi usługującymi mi, a trzypokojowym mieszkaniem z rodziną Sehuna, to na którą opcję bym się zdecydował?
- Uda się nam. Jesteśmy inteligentni. Będzie dobrze. - Chciałem, żeby to była prawda.
-Wiesz że tak nie będzie, Baek. Ja będę ciągle wspierał moją rodzinę. Nie jestem typem porzucacza. - Wiłem się w jego ramionach. - I jeśli mielibyśmy adaptować dzieci...
- Kiedy mielibyśmy dzieci. Musimy po prostu na to uważać. Kto powiedział, że musimy mieć więcej niż dwoje?
- Wiesz, że to nie jest coś, nad czym możemy mieć kontrolę - mogłem usłyszeć złość, która pojawiła się w jego głosie. Nie mogłem go za to winić. Jeśli byłeś wystarczająco zamożny, mogłeś regulować „wielkość" rodziny.
Lecz gdy byłeś Czwórką, albo gorzej, byłeś pozostawiony samemu sobie. To był temat wielu naszych kłótni od sześciu miesięcy, kiedy zaczęliśmy próbować być ze sobą na poważnie. Dzieci były dziką kartą. Im więcej miałeś, tym więcej rąk do pracy. Ale także, tak wiele osób do wykarmienia...
Ponownie zamilkliśmy, niepewni, co powiedzieć. Sehun był bardzo temperamentną osobą: miał tendencję do wywoływania kłótni z błahych powodów.
Próbował się powstrzymywać przed wpadnięciem w prawdziwą złość i wiedziałem, co on teraz zamierzał zrobić. Nie chciałem go martwić i denerwować; naprawdę myślałem, co możemy na to poradzić. Jeśli tylko zaplanujemy wszystko, co możemy, będziemy w stanie zrobić to, czego dotąd nie mogliśmy. Może byłem zbyt wielkim optymistą, może byłem zbyt zakochany, ale naprawdę wierzyłem, że wszystko, czego ja i Sehun chcieliśmy, mogło się wydarzyć.
- Myślę, że powinieneś to zrobić - powiedział niespodziewanie.
- Zrobić co?
- Przystąpić do Wyboru. Sądzę, że powinieneś to zrobić - gapiłem się na niego z niedowierzaniem.
- Straciłeś rozum?
- Baek, posłuchaj mnie. - Jego usta były przy moim uchu. To nie było fair, bo wiedział, że to mnie rozprasza. Kiedy zaczął mówić, jego głos był ochrypły i powolny, jakby mówił coś romantycznego, chociaż to, co sugerował takie nie było. - Jeśli masz szanse na coś lepszego niż to i nie wykorzystasz jej z mojego powodu nigdy sobie tego nie wybaczę. Nie zniosę tego.
Wziąłem głęboki oddech z irytacją.
- To śmieszne. Pomyśl o tysiącach mężczyzn biorących w tym udział. Nawet nie zostanę wybrany.
- Jeśli nie zostaniesz wybrany, to o co chodzi? -Jego dłonie pocierały moje ramiona, w górę i w dół. Nie mogłem się złościć, kiedy on to robił. - Wszystko, co chcę, to żebyś przystąpił do tego. Chcę żebyś tylko spróbował. I jeśli przejdziesz, to w porządku. A jeśli ostatecznie nie wygrasz, nie będę miał wyrzutów sumienia, że mam cię z powrotem.
- Ale ja go nie kocham, Sehun. Ja go nawet nie lubię. Nie znam go nawet.
- Nikt go nie zna. To jest problem, chociaż może go polubisz.
- Sehun, przestań. Ja kocham ciebie.
- I ja cię kocham - pocałował mnie leniwie dla podkreślenia tych słów. - I jeśli mnie kochasz, zrobisz to, a ja nie będę szalał, zastanawiając się, co by było gdyby.
Kiedy postawił sprawę w ten sposób, nie miałem już szansy. Ponieważ nie mogłam go zranić. Zamierzałem zrobić wszystko, aby ułatwić mu życie. I to było właściwe. Nie miałem absolutnie żadnego wyboru. Więc powinienem, tylko przejść przez to, aby uspokoić wszystkich i jeśli się nie dostanę, szybko o tym zapomną.
- Proszę - westchnął do mojego ucha. Uczucie to wywołało dreszcze na moim ciele.
- Dobrze - wyszeptałem. - Zrobię to. Ale teraz wiem, że nie chcę być jakimś księciem. Wszystko, czego chcę, to być z tobą.
Pogładził moje włosy.
- Będziesz.
Przysięgam, że jego oczy zaszkliły się, gdy to mówił. Sehun przeżył wiele, ale tylko raz widziałem jak płakał, kiedy bito jego brata na rynku. Mały Minhyuk ukradł kilka owoców z kartonów na targu. Dorosły miałby krótką rozprawę i potem, w zależności od wartości tego, co ukradł, albo zostałby wtrącony do więzienia, albo skazany na śmierć.
Minhyuk miał tylko dziewięć lat, więc został pobity. Mama Sehuna nie miała pieniędzy na odpowiedniego lekarza, więc Minhyuk miał blizny na całych plecach po tym incydencie.
Tej nocy czekałem przy moim oknie patrząc, czy Sehun będzie się wspinał do domku na drzewie. Kiedy przyszedł, wykradłem się do niego. On płakał w moich ramionach przez godzinę, myśląc o tym, co by było gdyby pracował ciężej. Jeśli robiłby to lepiej, Minhyuk nie musiałby kraść.
To było nie fair, że Minhyuk cierpiał, ponieważ Sehun zawiódł. To było okropne, ponieważ to nie była prawda. Ale nie mogłem mu tego powiedzieć, nie słuchałby mnie. Sehun troszczył się o wszystkich, których kochał, nosząc ich potrzeby na swoich barkach. Jakimś cudem stałem się jednym z tych ludzi. Więc starałem się uczynić mój ciężar najlżejszym, jak to było możliwe.
- Zaśpiewasz dla mnie? Coś dobrego do snu? Uśmiechnąłem się. Uwielbiałem śpiewać mu piosenki. Więc rozsiadłem się i zacząłem śpiewać cicho kołysankę. Pozwolił mi śpiewać przez kilka minut, potem jego palce zaczęły się poruszać leniwie wzdłuż mojego ucha. Przesunął się do mojej szyi, rozchylił kołnierzyk szerzej i całował moją szyję i uszy. Potem przesunął mój rękaw i całował wzdłuż ramienia, tam gdzie mógł dosięgnąć.
Wstrzymałem oddech. Podczas gdy śpiewałem, on robił to. Myślę, że bardziej podobał mu się mój chrapliwy oddech, niż sam śpiew. Po chwili byliśmy splątani ze sobą na brudnym, małym dywaniku. Sehun wciągnął mnie na siebie, a ja przeczesywałem palcami jego postrzępione włosy, oczarowany atmosferą. Pocałował mnie gwałtownie i mocno. Czułem dotyk jego palców na mojej talii, plecach, biodrach, udach. Zawsze byłam zaskoczony, że nie zostawiał małych siniaków na mojej skórze.
Byliśmy ostrożni, zawsze powstrzymując nieśmiało rzeczy, których naprawdę chcieliśmy. Zupełnie jakby złamanie godziny policyjnej nie było wystarczająco złe. Mimo naszych ograniczeń, nie wyobrażałem sobie, że ktoś w Korei miał więcej pasji niż my.
- Kocham cię, Baekhyun. Tak długo jak będę żył, będę cię kochał.- Głębokie emocje w jego głosie zbiły mnie z tropu.
- Kocham cię, Sehun. Zawsze będziesz moim księciem. - I on całował mnie do czasu, aż świeca się wypaliła. To trwało godzinami i moje oczy zaczęły robić się ciężkie.
Sehun nigdy nie martwił się o swój sen, ale zawsze koncentrował się na moim. Tak więc ze znużeniem zszedłem po drabinie, biorąc mój talerz i grosik. Kochałem chwilę, gdy śpiewałem, a Hun jadł.
Od czasu do czasu, kiedy miał cokolwiek, dawał mi grosik za moja piosenkę. Jeśli udało mu się zdobyć grosz, chciałem, żeby dał go swojej rodzinie. Oni go bez wątpienia potrzebowali, co do ostatniego. Ale potem, posiadanie tych groszy - ponieważ nie mogłem zdobyć się na ich wydanie - było jak przypomnienie, że Sehun był gotowy zrobić dla mnie wszystko, o czym pomyślałem. Gdy wróciłem do pokoju, wziąłem mój mały słoik z grosikami z jego dotychczasowego miejsca i słuchałem dźwięku najnowszego, uderzającego o jego sąsiadów.
Czekałem jakieś dziesięć minut, wyglądając przez okno, do czasu, kiedy zobaczyłem Sehuna schodzącego w dół i ruszającego wzdłuż ulicy. Zatrzymałem się na chwilę, myśląc o Sehunie, o tym jak mocno go kocham i jak się czuję będąc kochanym przez niego. A czułam się wyjątkowo, bezcennie, nie do zastąpienia. Nawet król na jakimś tronie nie czułaby się bardziej ważny niż ja. Zasnąłem z tą myślą bezpiecznie wyrytą w moim sercu.
______________________________________
A/N:Drugi rozdział za nami. Co myślicie? Sebaek or not?
Nie wiem kiedy pojawi się kolejny. Pozdrawiam! :)
A/N:Drugi rozdział za nami. Co myślicie? Sebaek or not?
Nie wiem kiedy pojawi się kolejny. Pozdrawiam! :)
Ja się pytam, czemu mi się tu SeBaek tak bardzo podoba? Lubię to~~
OdpowiedzUsuń