poniedziałek, 30 stycznia 2017

Rozdział 6

W następnym tygodniu w naszym domu było pełno ludzi kręcących się, aby przygotować mnie do Wyboru.
Była tam okropna kobieta, która wydawała się myśleć, że kłamałem co najmniej w połowie mojej aplikacji. Za nią stali konkretni królewscy strażnicy, którzy przybyli przejrzeć środki bezpieczeństwa z miejscowymi żołnierzami i rzucić okiem na nasz dom. Najwyraźniej nie musiałem czekać do czasu, kiedy dostanę się do pałacu, aby martwić się o potencjalne ataki rebeliantów. Cudownie.
Dostaliśmy dwa telefony od kobiety o imieniu Taeyeon - która brzmiała bardzo dziarsko i rzeczowo jednocześnie - chcącej wiedzieć, czy czegoś nie potrzebujemy. Moim ulubionym gościem był chuderlawy mężczyzna z kozią bródką, który przybył, aby zadbać o moją nową garderobę.
Nie byłem pewny, jak będę się czuł nosząc garnitury, które były formalne - jak te króla, ale nie mogłem doczekać się zmiany. Ostatni z gości pojawił się we wtorkowe popołudnie, dwa dni przed moim wyjazdem. Pozostawał odpowiedzialny za zaznajomienie mnie ze wszystkimi oficjalnymi zasadami. Był niewiarygodnie chudy, miał tłuste czarne włosy zaczesane do tyłu i ciągle się pocił. Po wejściu do domu zapytał, czy możemy gdzieś porozmawiać na osobności. To była pierwsza oznaka dla mnie, że coś się dzieje.
- Cóż, możemy usiąść w kuchni, jeśli to panu nie przeszkadza - zaproponowała mama.
Wytarł twarz chusteczką i spojrzał na Sooyoung.
- Faktycznie, wszędzie będzie w porządku. Myślę tylko, że może warto poprosić młodszą córkę o opuszczenie pomieszczenia. 
Co on mógł powiedzieć, czego Sooyoung nie powinna słyszeć?
- Mamuś? - zapytała smutna, że musiała nas opuścić.
- Sooyoung, kochanie, idź popracować nad swoim obrazem. Trochę zaniedbywałaś swoją pracę przez ostatni tydzień.
- Ale...
-Pozwól mi wyjść z tobą, Sooyoung - zaproponowałem, widząc łzy w jej oczach. Kiedy byliśmy na końcu korytarza i nikt nie mógł nas usłyszeć, przytuliłem ją.
- Nie martw się - wyszeptałem.
- Powiem ci wszystko wieczorem. Obiecuję.
Trzeba jej przyznać, że nie wydała nas podskakując w górę i w dół jak zwykle. Ona tylko potaknęła ponuro i poszła do swojego małego kącika w pracowni taty.
Mama przygotowała herbatę dla Chudego i usiedliśmy przy kuchennym stole, aby porozmawiać. Stosy jego papierów i długopis były ułożone obok innego folderu z moim nazwiskiem. Uporządkował schludnie swoje informacje i przemówił.
- Przepraszam, że jestem taki skryty, ale są pewne sprawy, które muszę poruszyć, a nie są one przeznaczone dla młodych uszu.
Mama i ja wymieniliśmy szybkie spojrzenia.
- Paniczu Byun, to może zabrzmieć niemiło, ale od ostatniego piątku jesteś własnością Korei. Musisz zatroszczyć się o wygląd swojego ciała. Mam dla ciebie kilka formularzy do podpisania, kiedy uzyskasz już wszystkie informacje. Jeżeli nie zastosujesz się do nich, spowoduje to natychmiastowe usunięcie cię z Wyboru. To zrozumiałe?
- Tak - powiedziałem ostrożnie.
- Bardzo dobrze. Zacznijmy od czegoś prostego. To są witaminy. Skoro jesteś Piątką, zakładam, że nie zawsze miałeś dostęp do niezbędnej ilości jedzenia. Musisz brać jedną z nich każdego dnia. Jesteś teraz zdany na siebie, ale w pałacu będziesz miał kogoś do pomocy. - Podał mi dużą butelkę razem z formularzem, który musiałem podpisać, aby potwierdzić, że go otrzymałem.
Musiałem powstrzymać się od śmiechu. Kto potrzebuje pomocy w zażywaniu tabletek?
- Mam ze sobą opinię od twojego lekarza. Nie ma w niej nic niepokojącego. Myślę, że jesteś w doskonałej formie, chociaż on powiedział, że nie sypiasz zbyt dobrze?
- Uhm, sądzę... że to tylko z podekscytowania, to mi trochę utrudniało sen. - To nie całkiem była prawda. Dni upływały na pałacowych przygotowaniach, ale w nocy wciąż myślałem o Sehunie. To był jedyny moment, kiedy nie mogłem uniknąć jego obecności w moim umyśle i okazało się, że nie jest chętny, aby odejść.
- Rozumiem. Cóż, mogę załatwić ci coś na sen, jeśli tego potrzebujesz. Chcemy, żebyś był wypoczęty.
- Nie, nie chcę...
- Tak - przerwała mama. - Przepraszam, kochanie, ale wyglądasz na wyczerpanego. Proszę dać mu coś na sen.
- Dobrze, proszę pani. - Chudy odnotował coś w moim pliku. - Przejdźmy dalej. Wiem, że to sprawa osobista, ale muszę porozmawiać o tym z każdym uczestnikiem, więc proszę nie wstydź się - zrobił przerwę. - Potrzebuję informacji, czy naprawdę jesteś prawiczkiem?
Oczy mamy prawie wyskoczyły z orbit. Więc dlatego Sooyoung musiała wyjść.
- Poważnie? - Nie mogłem uwierzyć, że wysłali kogoś, aby o to zapytał.
- Obawiam się, że tak. Jeśli nie jesteś, powinniśmy to wiedzieć natychmiast.
Eeee. Moja mama była w tym pomieszczeniu.
- Znam prawo, proszę pana. Nie jestem głupi. Oczywiście, że jestem.
- Pokwituj, proszę. Jeśli okaże się, że kłamiesz...
- Na litość boską. Baekhyun nawet nie miał chłopaka - powiedziała mama.
- To prawda - chwyciłem się tego, mając nadzieję na koniec tej dyskusji.
- Bardzo dobrze. Ja tylko chcę, abyś podpisał ten formularz, żeby potwierdzić twoje oświadczenie.
Przewróciłem oczami, ale posłuchałem. Cieszyłem się, że Korea Południowa istniała, ale te przepisy zaczynały sprawiać, iż czułem, że się duszę, jakby niewidzialne łańcuchy ciągnęły mnie w dół.
Prawo o tym, kogo mogłem kochać, formularze o nienaruszonym prawictwie( nie mam pojęcia jak to się odmienia XD); to było frustrujące.
- Muszę omówić z tobą zasady. Są bardzo proste i nie powinieneś mieć z nimi problemu. Jeśli masz jakieś pytania, po prostu powiedz. Spojrzał znad stosu formularzy i nawiązał ze mną kontakt wzrokowy.
- Powiem - wymamrotałem.
- Nie możesz opuścić pałacu na swoją własną rękę. Tylko sam książę może cię odwołać. Nawet król i królowa nie mają prawa cię do tego zmusić. Mogą powiedzieć księciu, że cię nie aprobują, ale to on podejmuje decyzje, kto zostaje, a kto odchodzi. Nie ma ustalonego czasu trwania Wyboru. Może to być zaledwie parę dni, lub potrwać latami.
- Latami? - zapytałem przerażony. Myśl, że odejdę na tak długo, zatrwożyła mnie.
- Nie martw się. Książę nie chce pozwolić, żeby to trwało tak długo. To jest chwila dla niego, aby pokazać swoją stanowczość i przeciąganie Wyboru nie będzie wyglądało dobrze. Ale powinien dokonać wyboru w swój własny sposób i ty będziesz zobowiązany zostać tam taki czas, jaki on będzie potrzebował, aby podjąć decyzję.
Przerażenie musiało odbić się na mojej twarzy, ponieważ mama wyciągnęła rękę i poklepała mnie po dłoni. Chudy był niewzruszony.
- Nie aranżujesz swojego czasu z księciem. On cię odszuka, aby spotkać się tylko z tobą, jeśli będzie chciał. Jeśli jesteś w jakiejś większej grupie ludzi i on jest tam obecny, to co innego. Ale nie możesz udać się do niego bez zaproszenia. Nikt nie oczekuje, że będziesz przyjaźnić się z resztą trzydziestu czterech uczestników, ale masz z nimi nie walczyć, ani ich nie sabotować. Jeśli zostaniesz przyłapany na podnoszeniu ręki na innego uczestnika, stresowaniu go, okradaniu lub robieniu czegokolwiek, co może popsuć jego relacje z księciem, to w jego rękach jest decyzja, czy zwolnić cię na miejscu. Twój związek uczuciowy ma być z księciem Chanyeol'em. Jeśli dowiemy się, że piszesz listy miłosne do kogoś tutaj lub jesteś w związku z inną osobą w pałacu, to będzie traktowane jako zdrada i podlega karze śmierci. Mama przewróciła oczami słysząc to, chociaż to mogła być jedyna zasada, która mnie martwiła.
- Jeżeli zostaniesz przyłapany na łamaniu jakiegoś z Południowo-Koreańskich praw, zostaniesz ukarany w sposób adekwatny do przestępstwa. Twój status jako jednego z Wybranych nie stawia cię ponad prawem. Nie wolno ci nosić ubrań i jeść jedzenia, które nie było przygotowane specjalnie dla ciebie w pałacu. To są względy bezpieczeństwa i będą ściśle egzekwowane. W piątki będziesz obecny we wszystkich transmisjach Raportu Ze Stolicy. Czasami, ale nie zawsze będziesz o tym informowany, w pałacu będą kamery i fotografowie i będziesz uprzejmy dla nich, pozwalając im zobaczyć twoje życie z księciem. Za każdy twój tydzień spędzony w pałacu, twoja rodzina będzie wynagradzana. Dam ci twój pierwszy czek zanim odjadę. Doradca pomoże ci dostosować się do twojego życia po Wyborze. Będzie też towarzyszył ci w ostatnich przygotowaniach przed wyjazdem do pałacu, jak również potem pomoże znaleźć nowe mieszkanie i zatrudnienie. Gdy dostaniesz się do głównej dziesiątki, będziesz uznany za Elitę. Po osiągnięciu tego statusu będziesz zmuszony dowiedzieć się o szczegółach życia i obowiązkach, jakie miałbyś zostając księciem. Nie masz pozwolenia na uzyskanie takich szczegółów wcześniej. W tej chwili twój status to Trzy.
- Trzy? - mama i ja zawołaliśmy razem.
- Tak. Po Wyborze ciężko jest rywalizującym wrócić do ich starego trybu życia. Dwójki i Trójki nie mają z tym problemu, ale Czwórki i niżej owszem. Ty jesteś teraz Trójką, ale reszta twojej rodziny pozostaje Piątkami. Jeśli wygrasz, ty i cała twoja rodzina staniecie się Jedynkami, jako członkowie królewskiej rodziny.
- Jedynkami. - To słowo zabrzmiało niewyraźnie w ustach mamy.
- I jeśli ostatecznie poślubisz księcia Chanyeol'a i zostaniesz ukoronowanym księciem Korei Południowej, weźmiesz na siebie wszystkie prawa i obowiązki tego tytułu. Rozumiesz?
- Tak. - Ta część, tak górnolotnie brzmiąca, była najłatwiejsza do zniesienia.
- Bardzo dobrze. Jeśli możesz, podpisz ten formularz mówiący, że usłyszałeś wszystkie oficjalne zasady i Pani Byun, proszę z łaski swojej podpisać formularz, mówiący, że otrzymał pani swój czek. Nie widziałem kwoty, ale mama była szczęśliwa.
Byłem załamany perspektywą odejścia, ale byłem pewny, że jeśli tam pojadę i wrócę następnego dnia, sam ten czek zapewni nam wystarczającą ilość pieniędzy na komfortowe życie. I kiedy będę z powrotem, wszyscy będą chcieli, abym dla nich zaśpiewał. Będę miał dużo pracy. Ale czy będę mógł śpiewać jako Trójka? Jeśli będę musiał wybrać jedną z dróg kariery jako Trójka, sądzę, że będę uczyć. Może mógłbym w ostateczności pomóc innym znaleźć muzykę. 
Chudy zebrał swoje formularze i szykował się do wyjścia, dziękując za nasz czas i herbatę. Miałem mieć styczność jeszcze tylko z jednym urzędnikiem zanim odjadę i to będzie mój doradca: osoba, która będzie mi towarzyszyć przy opuszczeniu domu, aby odwieść mnie na lotnisko. A potem... będę zdany na siebie.
Nasz gość zapytał mnie, czy mogę go odprowadzić do drzwi, a mama zgodziła się, bo chciała zacząć kolację. Nie chciałem być z nim sam na sam, ale to był krótki spacer.
- Jeszcze jedna sprawa. - Chudy powiedział z ręką na klamce. - To nie jest właściwie reguła, ale to byłoby niemądre ją zignorować. Jeśli zostaniesz zaproszony do zrobienia czegoś z księciem Chanyeol'em, nie odmawiaj. Nie ważne, co to jest. Kolacja, wypady, pocałunki - coś więcej niż pocałunki. Nie odrzucaj go.
- Przepraszam? - Czy to był ten sam mężczyzna, który kazał mi podpisać formularz potwierdzający moją czystość, a teraz sugerował, żebym pozwolił Chanyeol'owi mieć mnie, jeśli by chciał?
- Wiem, że to brzmi... niestosownie. Ale to nie wypada, aby odrzucać księcia w jakichkolwiek okolicznościach. Miłego wieczoru, paniczu Byun.
Byłem zniesmaczony, buntowałem się. Prawo, Południowo-Koreańskie prawo, mówiło, że mieliśmy czekać do ślubu. To był skuteczny sposób, aby trzymać choroby w ryzach i pomóc utrzymać kasty nienaruszone. Nieślubne dzieci lądowały na ulicy stając się Ósemkami, a karą za zdemaskowanie przez kogoś lub zajście w ciążę było więzienie. Jeśli ktoś był tylko podejrzany, mógł spędzić parę nocy w celi. To prawda, to ograniczyło moją bliskość z jedyną osobą, którą kochałam i przeszkadzało mi.
Ale teraz, kiedy Sehun i ja rozstaliśmy się, byłem szczęśliwy, że to mnie uratowało. Byłem w szoku. Czy właśnie nie podpisałem formularza mówiącego, że zostanę ukarany, jeśli złamię to prawo? Nie byłem ponad prawem, jak on powiedział, ale widocznie książę był. Czułem się brudny, bardziej niż Ósemka. 
- Baekhyun, kochanie, to do ciebie - mama zaśpiewała.
Usłyszałem dzwonek do drzwi, ale nie spieszyłem się, żeby otworzyć. Jeśli to była kolejna osoba prosząca o autograf, nie byłem pewny, czy będę w stanie stawić jej czoła. Przeszedłem przez korytarz i skręciłem za rogiem.
Tam, z kwiatami w dłoni, stał Sehun.
- Cześć, Baekhyun. - Jego głos był powściągliwy, niemal oficjalny.
- Cześć, Sehun. - Mój był słaby.
- To od moich braci. Oni chcą życzyć ci szczęścia. - Zmniejszył dystans między nami i dał mi kwiaty. Kwiaty od braci, nie od niego.
- To strasznie słodkie - zawołała mama. Prawie zapomniałem, że jest w pokoju.
- Sehun, cieszę się, że tu jesteś - próbowałem brzmieć tak samo opanowanie jak on. - Zrobiłem bałagan próbując się spakować. Możesz pomóc mi posprzątać?
Z mamą tutaj, on musiał się zgodzić. Zgodnie z ogólną zasadą, Szóstki nie odmawiały pracy. Byliśmy tacy sami pod tym względem. Wypuścił powietrze przez nos i skinął głową. Sehun podążył za mną przez korytarz. Myślałem o tym wiele razy, chciałem tylko tego: Sehuna w moim domu i idącego do mojego pokoju. Czy okoliczności mogły być jeszcze gorsze?
Otworzyłem drzwi do mojego pokoju i Sehun zaśmiał się głośno.
- Pozwoliłeś psu cię spakować?
- Zamknij się! Miałem mały problem ze znalezieniem tego, czego szukałem. - Wbrew sobie, uśmiechąłem się.
Wziął się do pracy: ustawiał rzeczy z powrotem i składał koszule. Pomagałem mu oczywiście.
- Nie bierzesz żadnych z tych ubrań - wyszeptał.
- Nie. Oni ubiorą mnie jutro.
- Och. Wow.
- Czy twoi bracia byli rozczarowani?
- Nie, naprawdę. - Potrząsnął głową z niedowierzaniem. - W chwili, gdy zobaczyli twoją twarz, cały dom zatrząsł się w posadach. Szaleją za tobą. Moja mama w szczególności.
- Uwielbiam twoją mamę. Zawsze jest dla mnie miła.
Kilka minut upłynęło w ciszy, podczas gdy mój pokój powoli wracał do normalności.
- Twoje zdjęcie... - zaczął. - Było niezwykle piękne.
To bolało, gdy powiedział mi, że byłem piękny. To było nie fair. Nie po tym wszystkim, co zrobił.
- To było dla ciebie - szepnąłem.
- Co?
- To tylko... sądziłem, że zamierzałeś mi się wkrótce oświadczyć. - Mój głos był niewyraźny.
Hun milczał przez chwilę, dobierając słowa.
- Myślałem o tym, ale to teraz nieważne.
- Ważne. Dlaczego mi nie powiedziałeś? - Potarł kark. Zastanawiał się.
- Czekałem.
- Na co? - Co może być takie ważne, żeby czekać?
- Na pobór. To był problem. Ciężko było stwierdzić, czy chciało się być skierowanym do służby czy nie.
W Korei każdy dziewiętnastoletni mężczyzna był do tego uprawniony. Żołnierze byli wybierani losowo dwa razy w roku, aby złowić każdego nie dalej niż sześć miesięcy po urodzinach. Służyłeś przez czas pomiędzy dziewiętnastym a dwudziestym trzecim rokiem życia. A to miało być już niedługo. Oczywiście rozmawialiśmy o tym, ale nie w realistyczny sposób. Sądzę, że oboje mieliśmy nadzieję, że jeśli zignorujemy pobór, to on też zignoruje nas. 
Błogosławieństwem było to, że bycie żołnierzem sprawiało, że stawałeś się automatycznie Dwójką. Rząd trenował cię i płacił przez resztę twojego życia. Wadą było to, że nigdy nie wiedziałeś, gdzie się udasz. Wysyłali cię z dala od twojej prowincji, na pewno. Oni zakładali, że prawdopodobnie będziesz łagodniejszy przebywając z ludźmi, których znałeś. Mogłeś skończyć w pałacu lub w lokalnej policji należącej do jednej z prowincji. Lub mogłeś wylądować w armii i być wysłanym na wojnę. Niewielu mężczyzn wracało stamtąd do domu. Jeśli mężczyzna był żonaty przed poborem, żona prawie zawsze musiała czekać. Bycie oddzielonym od swojej żony przez cztery lata, było najlepszą opcją. W najgorszym razie ona zostawała młodą wdową. Tak samo było w przypadku par homoseksualnych.
- Ja tylko... nie chciałem tego dla ciebie - wyszeptał.
- Rozumiem.
Wyprostował się, próbując zmienić temat.
- Więc, co zamierzasz zabrać do pałacu?
- Ubrania na zmianę, kiedy w końcu mnie wyrzucą. Parę zdjęć i książek. Powiedziano mi, że nie będę potrzebować moich instrumentów. To, czego chcę, będzie już na miejscu. Więc ta mała torba to wszystko.
Pokój był z powrotem czysty i ten bagaż wydawał się z jakiegoś powodu ogromny.
Kwiaty, które przyniósł, wyglądały tak jasno na moim biurku, w porównaniu z szarością pozostałych rzeczy, jakie posiadałem. Lub może to było tak, że teraz wszystko wydawało się jaśniejsze... teraz, to był koniec.
- To nie za wiele - zauważył.
- Nigdy nie potrzebowałem zbyt wiele, aby być szczęśliwym. Myślałem, że o tym wiesz.
Zamknął oczy.
- Przestań, Baekhyun. Postąpiłem właściwie.
- Właściwie? Sehun, sprawiłeś, że uwierzyłem, że możemy to zrobić. Sprawiłeś, że cię pokochałem. A potem namówiłeś mnie do udziału w tym cholernym konkursie. Wiesz, że oni praktycznie przeznaczyli mnie na jedną z zabawek Chanyeol'a?
Gwałtownie odwrócił swoją twarz w moim kierunku.
- Co?
- Nie wolno mu odmówić. Niczego.
Sehun wyglądał na chorego, wściekłego. Zacisnął dłonie w pięści.
- Nawet... jeśli nie chciałby cię poślubić... mógłby...?
- Tak.
- Przepraszam. Nie wiedziałem - wziął kilka głębokich oddechów. - Ale jeśli on cię wybierze... to będzie dobrze. Zasługujesz na szczęście.
To było za wiele. Uderzyłem go.
- Ty idioto - krzyknąłem półgłosem. - Nienawidzę go! Kocham ciebie! Chcę ciebie; jesteś wszystkim, czego pragnę!
Jego oczy zwilgotniały, ale nie przejmowałem się tym. Zranił mnie już wystarczająco wiele razy, teraz moja kolej.
- Powinienem iść - powiedział i skierował się do drzwi.
- Czekaj. Nie zapłaciłem ci.
- Baekhyun, nie musisz mi płacić - zamierzał ponownie odejść.
- Oh Sehunie, nie waż się ruszyć. - Głos mi się rwał. A on zatrzymał się, w końcu zwracając na mnie uwagę.
- To będzie dobry trening, gdy już zostaniesz Jedynką. - Gdybym nie widział jego oczu, mógłbym pomyśleć, że to żart, nie obelga.
Potrząsnąłem głową i podszedłem do biurka, wyciągając wszystkie pieniądze, które sam zarobiłem. Położyłem je, co do grosza, na jego dłoniach.
- Baekhyun, nie wezmę ich.
- Do diabła. Nie potrzebuję tego, a ty tak. Jeśli kiedykolwiek mnie kochałeś, weźmiesz je. Czy twoja duma nie zrobiła zbyt wiele dla nas? - Mogłem poczuć jak coś w nim pękło. Przestał walczyć.
- W porządku.
- I to. - Sięgnąłem ręką za łóżko, wyciągnąłem mały słoik z moimi grosikami i wysypałam mu je do ręki. Jeden buntowniczy grosik, który musiał być lepki, przykleił się do spodu.
- One zawsze były twoje. Powinieneś je wykorzystać. - Teraz nie miałem niczego, co należało do niego. I jeśli wyda te grosze z desperacji, on również nie będzie miał niczego mojego. Poczułem, że ból nadchodzi. Moje oczy zwilgotniały i oddychałem ciężko, próbując powstrzymać szloch.
- Przepraszam, Baeki. Powodzenia. - Wepchnął pieniądze i grosze do kieszeni i wybiegł.
To nie było tak, jak myślałem, że płaczę. Spodziewałam się wielkiego, irytującego szlochu, a nie wolnych, malutkich łez. Chciałem odłożyć słoik na półkę, ale znowu zauważyłem mały grosik.
Włożyłem mój palec do słoika i spróbowałem go odkleić. Zagrzechotał, gdy uderzył o szkło. To był głuchy dźwięk i mogłem usłyszeć jego echo w mojej klatce piersiowej.
Wiedziałem, że na dobre i na złe, nie byłem jeszcze wolny od Sehuna. Być może już nigdy nie będę.
Otworzyłem mój bagaż, włożyłem słoik i zamknąłem go z powrotem. Sooyoung zakradła się do pokoju, a ja wziąłem jedną z tych głupich tabletek. Zasnąłem trzymając ją w ramionach, w końcu czując ukojenie. 

2 komentarze:

  1. Spierdalaj typie, Baekki nie może oddać się Chanyeolowi, nawet jeśli ten jest księciem, Pff....

    OdpowiedzUsuń